Rozdzial 1 *Lannoth*
Przyjęłam narrację pierwszoosobową. W gwiazdkach punkt widzenia. Narrator będzie się zmieniał w każdym rozdziale (prawie). Kto czytał "Drżenie" wie o co chodzi. Miłego czytania!
Wiedziałam, że jakaś część mnie chciałaby tu zostać. Zostawiałam ulubione miejsca w Velanen, rodzinę, Alurę i Elektrę, wszystko co kochałam. Ale nie mogłam tu dłużej zostać. Nie mogłam tak żyć.
W zeszłym roku lat wszystko się pozmieniało. Nie byłam już tylko dziewczynką z dziwnymi włosami. Rada bieli i czerni dowiedziała się o moim istnieniu. Szukali mnie, wiedziałam to.
Jak wiadomo, wiadomości szybko się rozchodzą. Ja wiedziałam o tym aż za dobrze. W Akademii wszyscy mentorzy wymagali ode mnie więcej i więcej. Kiedy coś mi się nie udało, ich oczy były pełne zdziwienia zmieszanego z rozpaczą. Kiedy szłam ulicą, wszyscy ukradkiem na mnie spoglądali i szeptali między sobą. „Ona? Ona ma nas wszystkich ocalić? Przecież to tylko dziecko!”
Miałam być bohaterką. A jeszcze lepiej bohaterem, silnym i utalentowanym. Kim byłam? Tylko czternastoletnią półczarodziejką, w dodatku niezbyt chętną do nauki improwizacji zaklęć, zielarstwa i w ogóle tego, czego miałam się uczyć wzorowo. Jedyną dziedziną magii, która mi odpowiadała, była sztuka przemian. Wielu uważało ją za najtrudniejszą, ale mnie szło nieźle. Po siedmiu latach opanowałam ją już w znacznym stopniu. W moich rękach ołówek zmieniał się w marchewkę, a marchewka w stokrotkę. Stokrotka jednak nie mogła uratować świata!
Taka byłam. Ciągle niewystarczająca, ciągle nie taka jak trzeba. Potrzebowałam oddechu. Nie mogłam się uwolnić od myśli, że kiedyś stanę przed Nerioną, a ona jednym skinieniem zabije mnie, a potem wszystkich innych. Nie nadawałam się na nadzieję milionów ludzi. Dlaczego nie mogłam urodzić się normalna?!
Może to było tchórzostwo, ale nie myślałam o tym. Przygotowałam się już dawno, ale czekałam na zakończenie nauki. W ciepłą, lipcową noc po prostu wyszłam z domu. Nie wiedziałam, czy wrócę.
***
Na dziedzińcu stały dwie siedmioletnie dziewczynki, w wizytowych, białych sukienkach do kostek. Trzymały się za ręce, by dodać sobie otuchy. Spotkały się w wieku pięciu lat i odtąd były nierozłączne. Dzisiaj miały wspólnie stanąć przed największym wyzwaniem w swoim krótkim życiu. Rozpoczynały naukę w Akademii Czarodziejów.
Stały, patrząc na drzwi, za którymi czekało nieznane. Za chwilę dowiedzą się, czy są w grupie razem. Poznają opiekuna, który będzie czuwał nad ich bezpieczeństwem, udzielał pomocy i organizował zajęcia pozalekcyjne. Za moment pożegnają rodziny i wyruszą na wycieczkę po szkole.
Obudziłam się wcześnie rano. Słońce leniwie wynurzało się nad horyzont, zapalając tysiące złotych iskier w wodach potoku. Już tydzień drogi dzielił mnie od domu. Nie wiedziałam, czy ktoś mnie szuka. Wiedziałam za to, że jeśli tak, nie znajdzie. Śnił mi się pierwszy dzień w Akademii. Byłam wtedy trochę przestraszona, ale jeszcze bardziej ciekawa. Każdy szczegół tamtej wycieczki zapadł mi głęboko w pamięć. Wielka szklarnia z nieznanymi mi roślinami, arena do ćwiczeń w lewitacji, ogromnych rozmiarów biblioteka… Nawet wiśniowy kolor drzwi sali obrad władz szkolnych: Rady Opiekunów i Rady Mentorów.
Alura. To ona była wtedy ze mną. Co ja mówię, ona zawsze była ze mną! Dziewczyna z czarodziejskiej rodziny, o białych włosach połyskujących fioletem. Jedna z niewielu osób, które mnie rozumiały. Jedyna, której naprawdę ufałam. Nie miałam pojęcia, jak sobie bez niej poradzę. Ciekawe, czy już się dowiedziała? Jeśli tak, na pewno się niepotrzebnie zamartwia. Wcale tego nie chciałam. Nie chciałam ranić tak wielu osób.
Moje rozmyślania przerwał nagły szelest w krzakach. Przerażona chwyciłam jakiś kij, chcąc się nim bronic. To było żałosne, ale nie miałam czasu przemienić go w coś bardziej przydatnego. Po chwili usłyszałam:
- Powiem tak Lani, jak jeszcze raz mi wytniesz taki numer, to cię zabiję, wskrzeszę i znów zabiję!
Tylko jedna osoba mogła coś takiego powiedzieć.
- Cześć Luri, też się cieszę, że cię widzę.
Nie zważając na pokrywające moją przyjaciółkę igły i gałązki, przytuliłam ją mocno.
hmm... trochę nie mogłam się połapać z tą narracją, ale jest ok. W kilku zdaniach zauważyłam jakieś błędy, ale jak na pierwszy rozdział jest bardzo dobrze. Czekam na kolejne ; ) [ http://tajemnica-to.blogspot.com/ ]
OdpowiedzUsuńChodzi mniej więcej o to, że 1. rozdział jest ze strony Lannoth, a 2. będzie np. od Alury. Dzięki za komentarz ;) napisz, gdzie są błędy, to spróbuję poprawić, ok?
UsuńWow, naprawdę fajne i dobrze się czyta, ale mam jedno "ale" - za mało xD Wiem, że będzie tego coraz więcej, ale ja mam ostatnio manię czytania opowiadań xD Dlatego niecierpliwie czekam na nowy wpis ^^ A przy okazji zapraszam do mnie na: http://straznicy-wymiarow.bloog.pl
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :D
Rozdział baardzo fajny ;D Ciekawi mnie co będzie z główną bohaterką ;p Pisz szybko ;) Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału xDDD
OdpowiedzUsuń[ http://angels--versus--demons.blogspot.com ]
Mimo tego, że rozdział był krótki, to naprawdę warto było go przeczytać. Świetnie Ci idzie, oby tak dalej :).
OdpowiedzUsuń"W moich rękach ołówek zmieniał się w marchewkę, a marchewka w stokrotkę. Stokrotka jednak nie mogła uratować świata!" - Super :D
Heh. Lani ma dość ciekawe poczucie humoru. Proszę, wyjaw mi adres twojego bloga, komórka się zbuntowała i zgubiła adres. Do polecanych chciałam dodać.
UsuńWspaniale rozbudowałaś charakter bohaterki. Wiem, że to dopiero pierwszy rozdział, ale i tak ja już poluibiłam:) Jestem niezmiernie ciekawa co będzie dalej:)
OdpowiedzUsuńhttp://w-poszukiwaniu-marzenia.blogspot.com/
Dzięki za komentarze. Cieszę się jak dzieciak, kiedy ktoś cokolwiek napisze. Rozdziału spodziewajcie się jutro, ewentualnie dziś wieczorem. Do zobaczenia ;-)
OdpowiedzUsuńHej ! Jak już wspomniano - krótko . Pisz więcej, bo czuję ogromny niedosyt ;) Fabuła i charakter bohaterki bardzo mi się podobają . Czekam na NN, życzę weny i pozdrawiam ! ;D
OdpowiedzUsuńP.S. Miło mi, że podoba Ci się Nasz blog, dziękuję za wspaniałe komentarze i zapraszam na NN w przyszłym tygodniu . Daj znać, jeśli mamy Cię powiadamiać ;p
[ http://odglosy-nocy.blog.onet.pl/ ]
Bardzo przepraszam za zwłokę, ale wypadł mi pilny wyjazd, napisana część została w domu, telefon wysiadł i wgl lipa. Dzisiaj rozdział będzie. Piszę i wstawiam na bieżąco, dlatego takie rzeczy dzieją się.
OdpowiedzUsuńJak ja cię ubóstwiam za to "Powiem tak Lani, jak jeszcze raz mi wytniesz taki numer, to cię zabiję, wskrzeszę i znów zabiję!" Notka super czekam na następną i dzięki za pomysł pa
OdpowiedzUsuńDobra fakt, pomysł i pisanie idzie ci lekko, ale wciąż będę szczekać o AKAPITY MOJE DZIECKO! Gdzie one są ja się zapytuję? No gdzie? No gdzie? No gdzie? Ogarnij swą zdolną główkę i wprowadź te wcięcia w tekstach bo mnie cholera jasna zaleje, albo i coś gorszego ;p
OdpowiedzUsuńBłędy zdarzają się z rzadka, ale to: "W zeszłym roku lat wszystko się pozmieniało." jakbyś miała jakieś rozdwojenie i jedna cześć ciebie chciała napisać jedno, a kolejna drugie. Do zdecydowanych świat należy.
Mówiąc zwięźle, krótko i na temat. Fajna sprawa tylko ten wybraniec... Cieszę się, że masz podejście takie iż bohaterka ma w nosie swoje przeznaczenie i najzupełniej w świecie daje dyla, ale jednak wybraniec to wybraniec, a nie żaden szaniec. No nic. Jedziemy dalej!